taiyaki3Po 4 miesiącach od powrotu z Japonii udało mi się wreszcie zjeść taiyaki z fasolą adzuki – i to taiyaki wykonane samodzielnie w mojej kuchni! :-). Jeśli nie czytaliście mojego japońskiego przewodnika, to kilka słów wyjaśnienia – taiyaki to japońskie ciastka w kształcie rybek. Ciasto jest bardzo podobne do naszego gofrowego (i takie właśnie wykorzystałam), a nadzienia są przeróżne (bataty, budyń waniliowy, czekolada), chociaż najczęściej jest to słodka pasta z fasoli adzuki, czyli anko, na którą przepis podałam Wam w poprzednim wpisie ;-). My zakochaliśmy się w tych rybkach od pierwszego „ugryzienia”, ale niestety nie przywieźliśmy ze sobą żadnej formy, w której można by je upiec. Natomiast św. Mikołaj doskonale wiedział, co mi przynieść pod choinkę – pojawiła się forma, więc i taiyaki zagościły w naszej kuchni :-). I smakują przepysznie!

Składniki na ciasto (ok. 10 rybek):

– 150 g mąki pszennej
– 3 g suszonych drożdży
– 1,5 łyżki cukru/ksylitolu
– 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
– 250 ml mleka
– 50 g masła
– 1 jajko

Nadzienie:

– 1/2 pasty anko z tego przepisu
lub inne dowolne nadzienie

Wykonanie:

Mąkę przesiać do miski, dodać drożdże, cukier i proszek do pieczenia. Dokładnie wymieszać.

W garnku na małym ogniu podgrzać lekko mleko i rozpuścić w nim masło. Dodać jajko i wymieszać. Suche składniki połączyć z mokrymi i zmiksować dokładnie mikserem na jednolitą masę.

Formę na taiyaki dobrze nagrzać na gazie i posmarować obie strony olejem. Na dolną część patelni nałożyć tylko tyle ciasta, by delikatnie wypełnić formę. Następnie nałożyć w miarę równomiernie ok. 1 łyżkę anko. Na całość ponownie nałożyć ciasto i zamknąć patelnię. Po chwili odwrócić i smażyć, aż rybka będzie z obu stron rumiana.

Generalnie ilość wlewanego ciasta jest dość orientacyjna. Trzeba po prostu co jakiś czas otworzyć patelnię i zobaczyć, co się dzieje z rybką. Jeśli gdzieś ciasta „brakuje”, to spokojnie można go dolać i dosmażyć. Jeśli natomiast z ilością ciasta przesadzicie, to ni csię nie stanie – zwyczajnie wypłynie z formy i taką rybkę trzeba będzie później „oskubać’. To naprawdę nic trudnego – ja przy drugiej partii już załapałam, o co chodzi, ale trzeba się nastawić na metodę prób i błędów.

Przy tym w Internecie można znaleźć sporo filmików, które pokazują dokładnie, jak wygląda proces smażenia – np. taki.

Zachęcam do poszukania patelni i wypróbowania taiyaków – najlepsze słodycze, jakie jadłam w Japonii i jedne z najlepszych, jakie jadłam w ogóle :-). A że z fasolą, to i całkiem zdrowe ;-).

taiyaki

taiyaki

taiyaki

SPODOBAŁ CI SIĘ PRZEPIS? PODZIEL SIĘ NIM!