
Zaczęłam wreszcie wykorzystywać swoje japońskie zakupy, żeby przypomnieć sobie te dalekie, wyjątkowe smaki. Pierwsza w ruch poszła matcha do stworzenia sernika :-). I co prawda sam sernik do końca matchą nie smakuje (mimo że zielony jest faktycznie), to masa serowa przed pieczeniem zdecydowanie tak smakowała. Od razu przypomniała mi pyszne lody z dodatkiem zielonej herbaty i przeniosłam się do kraju Dalekiego Wschodu :-). U mnie sernik jest w wersji całkowicie bezcukrowej – spód stworzyłam z mieszanki bakalii, a do masy dodałam ksylitol. Jeśli jednak wolicie wersję z cukrem, to spokojnie można ksylitol nim zastąpić w proporcjach 1:1.
Składniki na spód:
– 100g orzechów laskowych
– 100g daktyli
– 100g wiórków kokosowych
– 4 łyżki kakao
– 3 łyżki wody
Składniki na masę serową:
– 750g twarogu półtłustego/tłustego zmielonego trzykrotnie
– 200 ml śmietany kremówki
– 4 jajka
– 3/4 szklanki ksylitolu/cukru
– 2 łyżki mąki ziemniaczanej
– 3 łyżeczki herbaty matcha
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Wykonanie:
Daktyle namoczyć we wrzątku. Orzechy i wiórki zblendować na drobny pył. Miękkie daktyle także zblendować, połączyć z orzechami, wiórkami, kakao i wodą. Gotową masę wyłożyć na dno tortownicy o średnicy 24cm wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 180°C. W większej misce umieścić wszystkie składniki na masę serową (oprócz matchy) i zmiksować – krótko, tylko do połączenia składników. Na koniec dodać matchę i dokładnie wymieszać.
Masę serową wyłożyć na bakaliowy spód i wstawić do piekarnika. Na spód piekarnika postawić też większą formę (najlepiej prostokątną) wypełnioną wrzątkiem – para woda sprawi, że sernik nie popęka. Piec w temperaturze 180°C przez 15 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 120°C i piec jeszcze przez 75 minut. Stopniowo wyjmować z piekarnika.
Po wystudzeniu sernik wstawić do lodówki, przynajmniej na kilka godzin. Smacznego.



